Cześć! Tu Karolina i moje niedorzeczne dywagacje. Rozsiądź się wygodnie, zaparz sobie herbatkę, przeczytaj, co mam do powiedzenia i zostaw po sobie jakiś ślad.
Pozwólmy sobie na niedoskonałość
/
2 Comments
Patrząc na ludzi, których
podziwiam, wydaje mi się, że są perfekcyjni. Z góry zakładam, że nigdy się nie
mylą, prowadzą sielankowe życie i nie miewają pryszczy. A potem patrzę na
siebie i zastanawiam się, co w planie Bożym poszło nie tak, jak trzeba.
Ukrywamy swoje słabości
To nic dziwnego, bo nikt z nas nie lubi czuć się
gorszym i nie przyznaje otwarcie, o tym, czego się boi, co jest w nim
niedoskonałe. Chowamy to w najgłębsze zakamarki siebie, udając tym samym, że te
wady nie istnieją. Zwykło się nie mówić o swoich niepowodzeniach. To jasne,
nikt nie lubi, o tym mówić, bo są to przykre doświadczenia. Często jednak nie
mówimy o nich, dlatego że po prostu się wstydzimy.
A wstydzimy się tego, że jesteśmy niedoskonali.
Zakładając, że nie mamy prawa się mylić, potknąć, czy przewrócić, staramy się
wytworzyć perfekcyjną wersję siebie – bez skaz. Patrzę na ładną dziewczynę i
myślę o tym, że ona zapewne budzi się taka piękna. Podczas gdy ja potrzebuję
1/24 doby, żeby wyglądać jako–tako. Robi to większość z nas. Udajemy znawców w
każdej dziedzinie, nie lubimy się mylić.
…a to wytwarza ciśnienie
Ciśnienie, żeby być ciągle lepszym niż ktoś inny, żeby
mu co najmniej dorównać. Oczywiście rozwój osobisty to nic złego, ale życie pod
ciągłą presją doskonałości, prędzej, czy później męczy każdego. O tym, że bycie perfekcjonistą oprócz blasków, ma też cienie, już pisałam. Tak się dzieje, kiedy
przy każdym nowym zadaniu, w każdej sferze życia nawet nie dopuszczasz myśli,
że ma prawo ci się nie udać.
Ukrywanie swoich słabości udaje się, ale do czasu. Jednak
w końcu nadchodzi moment, kiedy musimy skonfrontować się ze swoimi słabościami.
Najczęściej przychodzi to jednak w samotności. Przynosi to odrobinę
rozczarowania, kiedy uświadamiasz sobie, że jednak nie jesteś perfekcyjny.
Ludzie nie przyznając się do swoich słabości, tworzą
fałszywy obraz człowieka idealnego. To z kolei napędza niepewnych siebie do
tego, żeby bać się przyznać, że są niedoskonali.
Świat byłby lepszy, gdybyśmy otwarcie mówili o
swoich słabościach
No tak, bo czy nie łatwiej wstawałoby się z myślą,
że mam prawo do błędów? Że wcale nie muszę i nigdy nie będę perfekcyjna? Jesteśmy
ludźmi – mamy swoje zalety, ale także wady i trzeba się z tym liczyć. Jasne, że
nikt na wejściu nie będzie mówił, że zamiast pysznego jabłecznika, wyszedł mu
zakalec, ale nie ma sensu ukrywać, że jest się słabym cukiernikiem, a nie jakimś
mistrzem wypieków.
Wiedząc, że nie jesteśmy perfekcyjni łatwiej też
przyznać się do błędów i uniknąć nieporozumień w relacjach z ludźmi.
Naprawdę dobrze jest się przyznać, nawet jeśli tylko
przed samym sobą, że nie trzeba ciągle być cool i fajnym. Że to nic, jeśli zupa
dyniowa za pierwszym razem wyszła ci za rzadka, a drugim za gęsta.
Cześć, jestem Karolina i nie jestem idealna
Tak. Bywam nudna i leniwa. Nie lubię się mylić i
czasem jestem w stanie strzelić największą głupotę na świecie. To o zupie
dyniowej z akapitu wyżej to o mnie. Dodatkowo za pierwszym razem oparzyłam
sobie nią nogę. Na w-fie zawsze byłam wśród tych najgorszych, bo mam słabą
koordynację ruchową, toteż często się potykam i zawadzam o rzeczy. Często się
wstydzę i mam krzywy nos no i zęby (że krzywe w sensie). Zwykle trzeba mi też
tłumaczyć coś kilka razy. Nie jestem piękna, ale zaczynam akceptować swój
wygląd. Ostatnio nawet nie maluję rzęs, kiedy gdzieś wychodzę (uważam, że to
spory wyczyn) i nie prostuję włosów. A robię to dlatego, że uświadomiłam sobie,
że przecież nie jestem perfekcyjna i wcale nie muszę do tego dążyć. Mogę być po
prostu człowiekiem.
Ale wiecie, kiedy najłatwiej sobie odpuścić bycie
perfekcyjnym? Kiedy poznasz kogoś, przy kim jesteś sobą ze wszelkimi
niedoskonałościami, a ten ktoś nadal cię lubi.
Także ciągłe bycie fajnym i idealnym zostawiam innym.
Ja kiedyś zazdrościłam innym - a bo to mają lepszą figurę, a bo lepszy dom, więcej hajsu itp. Ale zrozumiałam ze musze cieszyć się z tego co mam i nabrać do samej siebie dystansu. Ktoś się śmieje z moich pieg czy figury? Śmieje się razem z nim! :-D
OdpowiedzUsuńDokładnie! Nabrać dystansu do siebie. Ja zrozumiałam, że to co nieperfekcyjne też może być urocze :)
Usuń