Cześć! Tu Karolina i moje niedorzeczne dywagacje. Rozsiądź się wygodnie, zaparz sobie herbatkę, przeczytaj, co mam do powiedzenia i zostaw po sobie jakiś ślad.
5 powodów, dla których można polubić wrzesień.
/
0 Comments
Słońce słabiej grzeje, dzień coraz krótszy, na ciepłe
romantyczne noce też już nie ma co liczyć. I za co tu lubić wrzesień? Młodzież
w wieku szkolnym na starcie skreśli ten post, bo szkoła. Zatem co fajnego jest
we wrześniu?
1. Polska złota jesień
Kolorowe liście, które przykrywają ścieżki, wszędzie rozlana złota barwa. Przecież
to jest jeden z najpiękniejszych widoków (zaraz obok zakwitających drzew,
różowych zachodów, i ośnieżonych pól). Taka pogoda zdecydowanie nastraja do
spacerów. Można tak jak w filmach rzucać się i tarzać w tych opadłych liściach,
aczkolwiek, ja nigdy tego nie próbowałam. Może to rzeczywiście fajne, takie
śmieszkowe. Ludzie na filmach zawsze są wtedy szczęśliwi, więc chyba trzeba
tego spróbować. No i nie zapominajmy, że
tak jak latem sesje robiło się w zbożu, tak jesienią robi się w liściach.
2. Brak upałów
To za co nienawidzę lata, a inni je kochają
– słońce, wysoka temperatura, ludzie półnadzy. Sama nie znoszę wysokich
temperatur. Przed nimi nie można się ukryć nawet w domu, który nagrzewa się i
przypomina saunę. Zawsze mam także ważniejsze wydatki niż wiatraczek. Na
szczęście wraz z nastaniem września już go nie potrzebuję. Wrześniowe słońce
jest dla mnie tym najlepszym, najodpowiedniejszym. Grzeje, ale nie za mocno.
3. Sweather weather – sweterkowa pogoda
Nie lubię się negliżować nawet w upały (oczywiście nie chodziłam w swetrach
latem, bez przesady). Za to lubię swetry, sweterki, a jesień to właśnie czas,
kiedy można powoli wyciągać je z ciemnych zakamarków szuflad, gdzie cisnęliśmy
je, kiedy nastały pierwsze ciepełka. Co jest fajnego w swetrach? Są milusie
(oprócz tych gryzących!), można się nimi opatulić i poczuć bezpiecznie, prawie
jak w ramionach ukochanego (żart, bo w sumie nie wiem, jak to jest)
4. Zapach zbliżającej się jesieni
Hej, czy wy też uważacie, że każda pora
roku ma swój zapach? Oczywiście, kiedy byłam w wieku szkolnym, zbliżający się
wrześniowy zapach mnie niepokoił. A od kiedy skończyłam szkołę, uważam, że jest
naprawdę cudowny. Ale uwaga: zapach początku września jest odmienny od zapachu
jesieni. Ta druga pachnie dymem i zapowiada szarą jesień (która dla mnie także
bywa fajna <no, chyba że pada deszcz, a tobie puszą się włosy od, chociażby
odrobiny wilgoci>).
5. Na grzyby!
Właaaśnie! Jesień to czas, kiedy chodzi się
na grzyby. Nie jest to łatwe zadanie i wszyscy ci, którzy mówią,
że: tak, grzybobranie zdecydowanie uspokaja i relaksuje, są podejrzani. A gdzieżby! Grzybobranie
to rywalizacja! To wyścig o to, kto zbierze najwięcej (jadalnych!) grzybów. A
co ze stresem? O rany, jak ja się frustrowałam, kiedy chodziłam po lesie,
wytężałam wzrok i kiedy już myślałam, że to grzyb, okazywało się, że to liść
albo szyszka. Ale kiedy już zejdzie z ciebie presja, że udało Ci się znaleźć
ten pierwszy okaz, dostrzegasz, że to las, natura, i że żyjesz w harmonii z
przyrodą niczym jeden i drugi Boryna z „Chłopów”. A później znów chodzisz 10
minut i nic nie ma i myślisz: koniec, już nic nie znajdę, zostanę grzybowym
frajerem z jednym grzybkiem na koncie. I znajdujesz małego podgrzybka i schemat
się powtarza. Ale dla tych kilku sekund chwały, kiedy mówisz: „o mam, znalazłem/znalazłam!”,
warto chodzić na grzyby.
Więcej powodów nie wymyślę. Za to, jeśli Wy
macie jakieś powody, za które lubicie wrzesień, to koniecznie napiszcie. Ja
lubię jesień, ale nikogo nie nakłonię, żeby też ją polubił, bo tak jak ja nie
lubię lata, tak inni mogą nie lubić jesieni i trzeba to szanować. Ogólnie
trzeba się bardzo szanować, bo szacunek to podstawa koegzystencji ludzkiej,
pamiętajcie o tym J
Ps. Myślę, że pointą z tego posta jest to, że
trzeba się szanować. Więc zawsze warto czytać wszystko do końca!