W dzisiejszych czasach, kiedy chcesz si臋 czego艣 o kim艣 dowiedzie膰, wchodzisz na Facebooka i sprawdzasz jego profil. Lustrujesz dane, kt贸re jednocze艣nie okre艣laj膮 cz艂owieka tak bardzo i tak niewiele.



Wszyscy strasznie spinamy si臋, aby by膰 jacy艣. Codziennie rysujemy siebie, dolepiamy do siebie klejem kolejne kartki, zdj臋cia, wrysowujemy si臋 w ramki, aby poczu膰, 偶e jeste艣my czym艣 wi臋cej ni偶 imieniem i nazwiskiem. 
Jakub 呕ulczyk z ksi膮偶ki Radio Armageddon

Lubimy czu膰 si臋 kim艣, wk艂ada膰 w schematy i przypina膰 sobie etykietki.


Geneza zjawiska:

Tak zaczyna si臋 wi臋kszo艣膰 rozm贸w z nowo poznanymi lud藕mi: jak masz na imi臋? Gdzie mieszkasz? Gdzie studiujesz/pracujesz? Wiadomo, od czego艣 trzeba zacz膮膰 i nawet ch臋膰 najg艂臋bszego poznawania drugiej osoby, musi rozpocz膮膰 si臋 w艂a艣nie od odkrywania tych najp艂ytszych warstw.


Zaprezentuj siebie w Internecie

Ewolucja dokona艂a si臋 wraz z rozwojem portali spo艂eczno艣ciowych (Karolina, znowu zrz臋dzisz? To ju偶 robi si臋 nudne). Chyba wszyscy wiemy, jak wygl膮da design profilu na facebook’u i znamy ten prostok膮cik opisuj膮cy ca艂ego Ciebie w kilku prostych i podstawowych informacjach. Gdzie pracujesz, co studiujesz, gdzie mieszkasz, z kim sypiasz. Dodajemy swoje profilowe zdj臋cia, wybieramy grafiki do t艂a tak, aby spersonalizowa膰 i urz膮dzi膰 nasz profil – wyrazi膰 siebie.

Mod膮 na Instagramie sta艂o si臋 charakteryzowanie siebie w tych zimnych wyra偶eniach: studentka tego i tego, fotografer, amator gry. Jest to rodzaj dodania siebie do danej spo艂eczno艣ci. Po prostu chcemy gdzie艣 nale偶e膰, by膰 cz臋艣ci膮 czego艣. Definiujemy siebie w kategoriach.
Jednak nasze 偶ycie nie sprowadza si臋 do tych kilku podstawowych informacji. 


Chcemy czu膰 si臋 zdefiniowani

Mnie osobi艣cie to uzupe艂nianie profili o podstawowe informacje nieco bawi. Oczywi艣cie nie pot臋piam tego, bo i by艂oby to bezsensowne. Sama wielokrotnie korzystam z dobrodziejstwa tych danych, 偶eby sprawdzi膰, co te偶 na przyk艂ad studiuje ten przystojny m艂odzieniec, kt贸ry mi si臋 tak podoba. Zwr贸ci艂am jednak na to swoj膮 uwag臋, bo o ile na facebooku jest to cz臋艣膰 profilu nieco narzucona, czy te偶 zaproponowana przez tw贸rc贸w portalu, o tyle na Instagramie robi si臋 to ju偶 dobrowolnie. To by 艣wiadczy艂o o tym, 偶e faktycznie spinamy si臋, aby by膰 jacy艣. I chocia偶 przytoczony wcze艣niej cytat, jest jeszcze troch臋 o czym innym, to zapo偶yczam sobie w艂a艣nie t臋 cz臋艣膰.

Lubimy by膰 jacy艣 – okre艣leni i zdefiniowani. Tylko jak mo偶na zamkn膮膰 tak膮 z艂o偶ono艣膰, jak膮 jest cz艂owiek w tych kilku schematycznych wyra偶eniach? Nie mo偶na tego robi膰.

Wspomnia艂am, 偶e nieco mnie to bawi. Przypomina mi to faktyczn膮 etykietk臋, jak jaki艣 produkt: Oto Karolina, studiuje to i to, tu i tam, mieszka gdzie艣 tam. Czasem widz臋, 偶e gdy tylko, kto艣 znajomy dostanie si臋 na nowe studia, czym pr臋dzej uaktualnia sw贸j profil, uzupe艂nia o nowe dane.


Wirtualne „ja”

To tak偶e jest kolejne potwierdzenie tego, co o mediach m贸wi艂 McLuhan. W mediach tworzymy wirtualnego siebie. To te偶 w艂a艣nie w wirtualnym 艣wiecie zaspokajamy t臋 potrzeb臋 okre艣lania siebie. Tego, 偶e jeste艣my konkretn膮 osob膮, o kt贸rej mo偶na powiedzie膰 suche fakty: sk膮d艣 pochodzi, co艣 tam w 偶yciu robi. 艢wiat wirtualny faktycznie jest miejscem, w kt贸rym dokonujemy uporz膮dkowania siebie, swojego ja. To jest chyba potrzebne. Cho膰by dla w艂asnego poczucia stateczno艣ci. Jest to jedna z niewielu pewnych w naszym 偶yciu. Czujemy si臋 wtedy nieco pewniej?

Chcemy by膰 jacy艣 i to nie tylko w Internecie. 
Patrz膮c na ludzi, kt贸rych podziwiam, wydaje mi si臋, 偶e s膮 perfekcyjni. Z g贸ry zak艂adam, 偶e nigdy si臋 nie myl膮, prowadz膮 sielankowe 偶ycie i nie miewaj膮 pryszczy. A potem patrz臋 na siebie i zastanawiam si臋, co w planie Bo偶ym posz艂o nie tak, jak trzeba.



Ukrywamy swoje s艂abo艣ci

To nic dziwnego, bo nikt z nas nie lubi czu膰 si臋 gorszym i nie przyznaje otwarcie, o tym, czego si臋 boi, co jest w nim niedoskona艂e. Chowamy to w najg艂臋bsze zakamarki siebie, udaj膮c tym samym, 偶e te wady nie istniej膮. Zwyk艂o si臋 nie m贸wi膰 o swoich niepowodzeniach. To jasne, nikt nie lubi, o tym m贸wi膰, bo s膮 to przykre do艣wiadczenia. Cz臋sto jednak nie m贸wimy o nich, dlatego 偶e po prostu si臋 wstydzimy. A wstydzimy si臋 tego, 偶e jeste艣my niedoskonali. Zak艂adaj膮c, 偶e nie mamy prawa si臋 myli膰, potkn膮膰, czy przewr贸ci膰, staramy si臋 wytworzy膰 perfekcyjn膮 wersj臋 siebie – bez skaz. Patrz臋 na 艂adn膮 dziewczyn臋 i my艣l臋 o tym, 偶e ona zapewne budzi si臋 taka pi臋kna. Podczas gdy ja potrzebuj臋 1/24 doby, 偶eby wygl膮da膰 jako–tako. Robi to wi臋kszo艣膰 z nas. Udajemy znawc贸w w ka偶dej dziedzinie, nie lubimy si臋 myli膰.


…a to wytwarza ci艣nienie

Ci艣nienie, 偶eby by膰 ci膮gle lepszym ni偶 kto艣 inny, 偶eby mu co najmniej dor贸wna膰. Oczywi艣cie rozw贸j osobisty to nic z艂ego, ale 偶ycie pod ci膮g艂膮 presj膮 doskona艂o艣ci, pr臋dzej, czy p贸藕niej m臋czy ka偶dego. O tym, 偶e bycie perfekcjonist膮 opr贸cz blask贸w, ma te偶 cienie, ju偶 pisa艂am. Tak si臋 dzieje, kiedy przy ka偶dym nowym zadaniu, w ka偶dej sferze 偶ycia nawet nie dopuszczasz my艣li, 偶e ma prawo ci si臋 nie uda膰.

Ukrywanie swoich s艂abo艣ci udaje si臋, ale do czasu. Jednak w ko艅cu nadchodzi moment, kiedy musimy skonfrontowa膰 si臋 ze swoimi s艂abo艣ciami. Najcz臋艣ciej przychodzi to jednak w samotno艣ci. Przynosi to odrobin臋 rozczarowania, kiedy u艣wiadamiasz sobie, 偶e jednak nie jeste艣 perfekcyjny.
Ludzie nie przyznaj膮c si臋 do swoich s艂abo艣ci, tworz膮 fa艂szywy obraz cz艂owieka idealnego. To z kolei nap臋dza niepewnych siebie do tego, 偶eby ba膰 si臋 przyzna膰, 偶e s膮 niedoskonali.


艢wiat by艂by lepszy, gdyby艣my otwarcie m贸wili o swoich s艂abo艣ciach

No tak, bo czy nie 艂atwiej wstawa艂oby si臋 z my艣l膮, 偶e mam prawo do b艂臋d贸w? 呕e wcale nie musz臋 i nigdy nie b臋d臋 perfekcyjna? Jeste艣my lud藕mi – mamy swoje zalety, ale tak偶e wady i trzeba si臋 z tym liczy膰. Jasne, 偶e nikt na wej艣ciu nie b臋dzie m贸wi艂, 偶e zamiast pysznego jab艂ecznika, wyszed艂 mu zakalec, ale nie ma sensu ukrywa膰, 偶e jest si臋 s艂abym cukiernikiem, a nie jakim艣 mistrzem wypiek贸w.
Wiedz膮c, 偶e nie jeste艣my perfekcyjni 艂atwiej te偶 przyzna膰 si臋 do b艂臋d贸w i unikn膮膰 nieporozumie艅 w relacjach z lud藕mi. 

Naprawd臋 dobrze jest si臋 przyzna膰, nawet je艣li tylko przed samym sob膮, 偶e nie trzeba ci膮gle by膰 cool i fajnym. 呕e to nic, je艣li zupa dyniowa za pierwszym razem wysz艂a ci za rzadka, a drugim za g臋sta.


Cze艣膰, jestem Karolina i nie jestem idealna

Tak. Bywam nudna i leniwa. Nie lubi臋 si臋 myli膰 i czasem jestem w stanie strzeli膰 najwi臋ksz膮 g艂upot臋 na 艣wiecie. To o zupie dyniowej z akapitu wy偶ej to o mnie. Dodatkowo za pierwszym razem oparzy艂am sobie ni膮 nog臋. Na w-fie zawsze by艂am w艣r贸d tych najgorszych, bo mam s艂ab膮 koordynacj臋 ruchow膮, tote偶 cz臋sto si臋 potykam i zawadzam o rzeczy. Cz臋sto si臋 wstydz臋 i mam krzywy nos no i z臋by (偶e krzywe w sensie). Zwykle trzeba mi te偶 t艂umaczy膰 co艣 kilka razy. Nie jestem pi臋kna, ale zaczynam akceptowa膰 sw贸j wygl膮d. Ostatnio nawet nie maluj臋 rz臋s, kiedy gdzie艣 wychodz臋 (uwa偶am, 偶e to spory wyczyn) i nie prostuj臋 w艂os贸w. A robi臋 to dlatego, 偶e u艣wiadomi艂am sobie, 偶e przecie偶 nie jestem perfekcyjna i wcale nie musz臋 do tego d膮偶y膰. Mog臋 by膰 po prostu cz艂owiekiem.

Ale wiecie, kiedy naj艂atwiej sobie odpu艣ci膰 bycie perfekcyjnym? Kiedy poznasz kogo艣, przy kim jeste艣 sob膮 ze wszelkimi niedoskona艂o艣ciami, a ten kto艣 nadal ci臋 lubi.


Tak偶e ci膮g艂e bycie fajnym i idealnym zostawiam innym. 
Jakie艣 2 lata i troch臋 temu sko艅czy艂am 18 lat. Tak zwana doros艂o艣膰 zasta艂a mnie troch臋 w powijakach. Pod gro藕b膮 kary kazali mi wyrobi膰 sobie jaki艣 tam dokumencik zwany dowodem, na kt贸ry wielu tak bardzo czeka, a kt贸ry mnie nie bardzo by艂 potrzebny. Tak. Od dw贸ch lat jestem pe艂noletnia. Ale na doros艂o艣膰 mam jeszcze czas.




Bardzo cz臋sto 艂api臋 si臋 na tym, 偶e my艣l臋: jak ju偶 dorosn臋, to zrobi臋 to i to, po czym nagle okazuje si臋, 偶e teoretycznie mog艂abym ju偶 to zrobi膰, a nawet powinnam. Troch臋 jest mi przykro, gdy widz臋 moich r贸wie艣nik贸w, kt贸rzy ju偶 pracuj膮, zar臋czaj膮 si臋, wyruszaj膮 na wakacje autostopem, podczas gdy ja ci膮gle jaram si臋 skarpetkami  w misie. Wcze艣niej wydawa艂o mi si臋, 偶e problem z odczuwaniem mojego prawdziwego wieku to wina mojego infantylnego wygl膮du. Jak mam si臋 zachowywa膰 doro艣le, skoro wygl膮dam jak nastolatka? Wtedy wyobra偶am sobie siebie jako ma艂膮 dziewczynk臋, kt贸ra stroi si臋 w sukienki i buty mamy. Jednak kiedy w ko艅cu po tych dw贸ch latach posiadania dowodu, postanowi艂am skorzysta膰 z jego mocy i kupi膰 legalnie piwo, okaza艂o si臋, 偶e pani w sklepie wcale nie chce zobaczy膰 mojego po艣wiadczenia o pe艂noletno艣ci i pomy艣la艂am, 偶e chyba nie wygl膮dam a偶 tak dziecinnie. Skoro nie wygl膮dam dziecinnie to ej偶e! Mog臋 by膰 doros艂a. Ale nie jest tak 艂atwo. Problem le偶y gdzie艣 indziej. Uwaga, nic odkrywczego: jak zwykle w g艂owie!

Zdaje si臋, 偶e doros艂ym nie staje si臋 z dnia na dzie艅 wraz z dat膮 osiemnastych urodzin, jak wielu uwa偶a. Doros艂o艣膰 to nie jest stan, kiedy w ko艅cu mo偶esz kupi膰 legalnie w贸dk臋, czy papierosy albo zrobi膰 sobie tatua偶 i prawko. Doros艂o艣膰 zaczyna si臋 wtedy, kiedy to sobie u艣wiadomisz i zaczniesz podejmowa膰 w艂asne decyzje z ca艂膮 odpowiedzialno艣ci膮 za nie. I wcale nie jest to niepope艂nianie b艂臋d贸w. Brzmi banalnie i w zasadzie Karolina, po co sobie 艣cierasz klawiatur臋?

Ale boimy si臋 doros艂o艣ci, czy偶 nie? Doros艂o艣膰 wywo艂uje w nas, m艂odych, l臋k co najmniej jak nazwa choroby. To stan pe艂en mitycznych opowie艣ci, kt贸re s艂yszysz od starszych, kt贸rzy opowiadaj膮 o niej jak o wyprawie w d偶ungl臋 pe艂n膮 jadowitych w臋偶y i paj膮k贸w. Kiedy po przekroczeniu magicznej liczby 18 nie艣mia艂o zwierzysz si臋 rodzinie, 偶e kurcz臋, ci臋偶ko jest by膰 doros艂ym, odpowiedz膮 Ci dumnie: no c贸偶, nikt nie powiedzia艂, 偶e b臋dzie 艂atwo. Lepiej si臋 przygotuj, bo b臋dzie ju偶 tylko gorzej!”. Strasz膮 ci臋 kredytami, op艂atami, pieluchami i tym, 偶e je艣li ci臋 co艣 boli to, zamiast zwierza膰 si臋 z tego mamie, kt贸ra wie, co na to poradzi膰, musisz um贸wi膰 si臋 do lekarza. Nic dziwnego, 偶e boimy si臋 dorasta膰. Doro艣li podobno wiedz膮, czego chc膮 i konsekwentnie d膮偶膮 do wyznaczonego celu. Nie wstydz膮 si臋 i nie stresuj膮 (naprawd臋 my艣la艂am, 偶e doro艣li tak maj膮 L). By膰 mo偶e tak jest. Nawet je艣li jest tak, jak m贸wi臋, to jest to kwestia do艣wiadczenia. Ale ty nie musisz od razu taki by膰. Ty si臋 dopiero przecie偶 uczysz bycia doros艂ym. Przecie偶 uczymy si臋 ca艂e 偶ycie. Doros艂o艣膰 to nie jest etap, kt贸ry si臋 osi膮ga nagle i ju偶, pozamiatane. To chyba jest ci膮g艂y proces, kt贸ry faktycznie, ju偶 si臋 rozpoczyna, ale kt贸rego nie musisz w ca艂o艣ci od razu, w ca艂ym zestawie osi膮ga膰 teraz. Na ka偶dego przyjdzie czas. Jedni s膮 gotowi szturmowa膰 doros艂o艣膰 wcze艣niej, inni troch臋 p贸藕niej. Jedni robi膮 du偶e kroki w doros艂o艣膰, inni troch臋 mniejsze. Jednak koniec ko艅c贸w, ka偶dy dojdzie do tego, co kryje si臋 pod nazw膮 d o r o s 艂 o 艣 膰. 

Dlaczego wi臋c ka偶dy straszy nas doros艂o艣ci膮, a nikt nie m贸wi nam o jej naprawd臋 pozytywnych aspektach? Okej, jasne, strasz膮 nas, 偶eby艣my si臋 nie zach艂ysn臋li t膮 rzekom膮 wolno艣ci膮, 偶eby rozczarowanie nie by艂o bolesne. Jednak dobrze by艂oby wspomina膰 te偶 o tym, 偶e doros艂y mo偶e decydowa膰 sam o sobie. Nawet je艣li si臋 potknie, to b臋dzie to jego w艂asny upadek. Doros艂y staje si臋 panem swojego 偶ycia. Doros艂o艣膰 to taki etap, kiedy zaczynasz czu膰, 偶e twoje 偶ycie jest w twoich r臋kach. Cz臋sto ten fakt mnie przera偶a i zapewne dlatego ci膮gle wol臋 my艣le膰 o sobie jako dziecku. Dalej, stajesz si臋 odr臋bn膮 jednostk膮, kt贸ra nie jest ju偶 oceniana jako dziecko pa艅stwa X, tylko doros艂y cz艂owiek.

Kiedy l臋ki wywo艂ane czarnymi scenariuszami opowiadanymi przez tych, kt贸rzy utracili ca艂膮 frajd臋 z tego stanu, parali偶uj膮 ci臋, to normalne, 偶e odrzucasz t臋 prawdziw膮 doros艂o艣膰. Nie bardzo zgadzam si臋 ze stwierdzeniem, 偶e doros艂y to ty jeste艣 dopiero wtedy, kiedy sam na siebie zarabiasz i op艂acasz wszystkie rachunki sam. Oczywi艣cie jest to du偶y skok w doros艂o艣膰, jej apogeum, ale czy jej przejawem nie jest tak偶e, to kiedy sam p贸jdziesz do urz臋du albo powiesz rodzicom, 偶e wcale nie chcesz by膰 prawnikiem a weterynarzem?

Inna sprawa, 偶e rodzice czasem nie chc膮 pogodzi膰 si臋 z odci臋ciem p臋powiny, a w dodatku jako teoretycznie doro艣li nie jeste艣my niezale偶ni finansowo, wi臋c maj膮 dobry argument. A przecie偶 powinni sta膰 w gniazdku na stra偶y i patrze膰 jak ich dzieci rozwijaj膮 skrzyd艂a i ucz膮 si臋 lata膰 (co za pi臋kna metafora). Tyle 偶e oni czasem te偶 nie zauwa偶aj膮 tego, 偶e ich dzieci ju偶 doros艂y. Je艣li im to poka偶emy, oni tak偶e dostrzeg膮 w nas doros艂ych.

Jasne, doros艂o艣膰 jest trudna, ma swoje cienie, ale ma tak偶e blaski, o kt贸rych ma艂o kto wspomina. To, co jest tymi blaskami, te偶 nie zawsze jest 艂atwe i nie przychodzi lekko.Doro艣li z d艂ugim sta偶em oczekuj膮 od nas m艂odych, 偶e z dnia na dzie艅 porzucimy swoje nawyki i wskoczymy w doros艂o艣膰. Wydaje im si臋, 偶e stanie si臋 doros艂ym b臋dzie jak przekroczenie progu. Doros艂o艣ci trzeba si臋 nauczy膰. Tylko wszystko ma艂ymi kroczkami. Najwa偶niejsze, 偶eby czasem powiedzie膰 sobie: tak, jestem doros艂y, ale nie musz臋 wszystkiego umie膰 od razu. Najwa偶niejsze to da膰 sobie czas i nie my艣le膰 ci膮gle o doros艂o艣ci jako o schemacie i li艣cie zada艅, kt贸r膮 musisz opanowa膰 ju偶 teraz, w tej chwili. 
Przecie偶 to niewykonalne cholibka no!


A wi臋c tak, jestem pe艂noletnia. Nie musz臋 by膰 jednak tak doros艂a, jak moi rodzice. Je艣li potrzebuj臋 zadzwoni膰 w jakiej艣 sprawie, niestety musz臋 ju偶 zrobi膰 to sama, ale to nic z艂ego, 偶e ci膮gle si臋 wstydz臋. To nic z艂ego, 偶e  nie rozumiem wszystkich podpunkt贸w w og艂oszeniu o wynajem mieszkania. Najfajniejsze jest jednak zdobywanie do艣wiadczenia. 
Nie ma chyba osoby, kt贸ra by nie zna艂a popularnej anime Pok茅mon . G艂贸wny bohater – Ash wraz z przyjaci贸艂mi podr贸偶uje w poszukiwaniu Pok茅mon 贸w. Teraz Pikachu i sp贸艂ka powracaj膮 do 艂ask, a to za spraw膮 mobilnej gry Pok茅mon  Go, dzi臋ki kt贸rej ka偶dy z nas mo偶e wcieli膰 si臋 w rol臋 mistrza Pok茅mon  i z艂apa膰 je wszystkie tyle, 偶e… w realnym 艣wiecie. Nawet na swoim podw贸rku. I nie swoim tak偶e.



Pok茅mon  Go to mobilna gra wykorzystuj膮ca technologi臋 rzeczywisto艣ci rozszerzonej. Oznacza to, 偶e z dzi臋ki kamerze w smartfonie czy tablecie i technologii GPS rejestrowany jest obraz realnego 艣wiata, na kt贸ry, nak艂adane s膮 postacie pok茅mon贸w, kt贸re nale偶y z艂apa膰. Tak wi臋c wystarczy wyj艣膰 z domu, a mo偶e si臋 okaza膰, 偶e tu偶 za rogiem znajdziemy na przyk艂ad Eevee. Zadaniem gracza jest odszukanie z pomoc膮 wskaz贸wek wytycznych GPS i zdobycie  jak najwi臋kszej ilo艣ci pok茅mon贸w, a nast臋pnie walka z innymi trenerami.

Chocia偶 gra mia艂a swoj膮 premier臋 na pocz膮tku lipca, ju偶 odnios艂a wielki sukces. Graj膮 nie tylko m艂odzi, kt贸rzy Pok茅mony ogl膮dali w telewizji. W Internecie pojawiaj膮 si臋 zdj臋cia grup ludzi w r贸偶nym wieku, kt贸re dla niewtajemniczonych wygl膮daj膮 jak prawdziwa inwazja zombie. Gracze cz臋sto umawiaj膮 si臋 na wsp贸lne szukanie pok茅mon贸w, zrzeszaj膮 si臋 w grupy. Chodz膮 po realnym 艣wiecie z nosem wetkni臋tym w smartfona . Chocia偶 wpatrywanie si臋 w ekran swojego telefonu by艂o niebezpieczne du偶o przed wydaniem gry, to bior膮c pod uwag臋 si艂臋 zaanga偶owania niekt贸rych graczy, mo偶e budzi膰 to znacz膮cy niepok贸j. W Internecie pr贸cz zdj臋膰 mo偶na znale藕膰 tak偶e opowie艣ci jak to, kto艣 prosi艂 o mo偶liwo艣膰 wej艣cia na podw贸rko, bo tam akurat jest ukryty Pok茅mon . Poszukiwane stwory pojawiaj膮 si臋 w r贸偶nych miejscach: mog膮 by膰 ukryte w ko艣cio艂ach, muzeach, czy w sklepach lub restauracjach. Chocia偶 akurat ci ostatni w Pok茅mon owej rewolucji upatruj膮 zysk贸w miejsca kultu, czy pami臋ci nie s膮 odpowiednie na tego typu zabawy.

Co jednak pozytywnego niesie za sob膮 gra, na kt贸rej punkcie oszala艂y miliony? Na pewno to, 偶e 偶eby w ni膮 gra膰 trzeba wyj艣膰 z domu. Bior膮c pod uwag臋, 偶e Pok茅mon  Go sk艂ania w jaki艣 spos贸b do wi臋kszej aktywno艣ci ruchowej, jest to naprawd臋 po偶yteczna gra. Poza tym pok茅mony wydaj膮 si臋 naprawd臋 mi艂ymi dla oka stworkami. Poza tym przypominaj膮 te lata dzieci艅stwa, kiedy prze偶ywa艂o si臋 ka偶dy odcinek przyg贸d Asha Ketchuma.


Zastanawia mnie tylko, co  sprawi艂o, 偶e tylu ludzi zatraci艂o si臋 w tej grze? Bo naprawd臋 trzeba mie膰 w sobie mn贸stwo determinacji i zapa艂u, 偶eby przemierza膰 realne kilometry w poszukiwaniu nierealnych stwork贸w. M贸j wcze艣niejszy argument o tym, 偶e s膮 ca艂kiem mi艂e dla oka jest rzeczowy i bior臋 go pod uwag臋. Jednak za tym musi sta膰 co艣 wi臋cej. Mo偶e zn贸w jeste艣my pod wra偶eniem za艂amania bariery mi臋dzy tym, co wirtualne, a rzeczywiste? Generalnie nic nie mam do samej gry. W dzieci艅stwie kocha艂am Ascha Ketchuma i Pok茅mony. Jednak widok ludzi, kt贸rzy jakby trac膮c zdrowy rozs膮dek, udaj膮 si臋 do miejsc, gdzie wst臋p jest zabroniony nieco mnie przera偶a. Tak samo jak sprawa z wchodzeniem do ko艣cio艂贸w, bo akurat znajduje si臋 tam pok茅mon. Halo, ludzie. To gra. Nawet je艣li gra jest spoko, to chyba nie nale偶y dawa膰 z siebie 100% w tej grze, a zostawi膰 sobie z jakie艣 10% na racjonalne my艣lenie. 
Dop贸ki wszystko ma sw贸j umiar ؘ– jest okej. Mimo 偶e gra anga偶uje do wyj艣cia na zewn膮trz, nie eliminuje problemu udzia艂u smartfon贸w w naszym 偶yciu. Wr臋cz przeciwnie problem pog艂臋bia, ale je艣li daje przy tym rado艣膰 ze z艂apania kolejnego pok茅mona… to chyba nie mam si臋 czego czepia膰. Okej, grajmy sobie w 艂apanie pok茅mon贸w. Kt贸偶 nie chcia艂by zosta膰 Mistrzem Pok茅mon? Ale pami臋tajmy, 偶e to jednak wykorzystuje ona rzeczywisto艣膰 zaledwie w po艂owie i ci膮gle pozostanie tylko gr膮. 
Jako ma艂a dziewczynka, kt贸r膮 ci膮gle jestem, wydawa艂o mi si臋, 偶e pewnego dnia po prostu poczuj臋 mi艂o艣膰 i to odwzajemnion膮. Wydawa艂o mi si臋 to normalne i zwyczajne. 





Jednym z moich ulubionych cytat贸w, kt贸rego bez skutecznie pr贸buj臋 si臋 nauczy膰 na pami臋膰 jest ten o prawdziwej mi艂o艣ci Jay’a jakiego艣 tam Ashera (no nie znam go艣cia, nie czyta艂am 偶adnej jego ksi膮偶ki i je艣li tylko chcecie, mo偶ecie mnie za to zbeszta膰 do reszty, bo jak to tak, ulubiony cytat, a nie wiesz sk膮d pochodzi? Dziewczyno, co ty sob膮 reprezentujesz? Ja go lubi艂am/em, zanim by艂 modny!):


Zawsze powtarzam, 偶e nie wierz臋 w prawdziw膮 mi艂o艣膰, ale, 偶e zostawiam drzwi uchylone, bo nie mia艂bym nic przeciwko temu, gdyby kto艣 zechcia艂 pewnego dnia udowodni膰 mi, 偶e si臋 myl臋.

Zanim zaczniemy. Jako singielka z dwudziestoletnim sta偶em mam pe艂ne prawo wypowiada膰 si臋 na temat mi艂o艣ci i zwi膮zk贸w. 

Zatem o mi艂o艣ci! Gdzie偶 jeste艣? 
W ksi膮偶kach i filmach. 
Koniec.

Jako ma艂a dziewczynka, kt贸r膮 ci膮gle jestem, wydawa艂o mi si臋, 偶e pewnego dnia po prostu poczuj臋 mi艂o艣膰 i to odwzajemnion膮. Wydawa艂o mi si臋 to normalne i zwyczajne. Po prostu b臋d臋 mia艂a super ch艂opaka, p贸藕niej super m臋偶a, ja b臋d臋 super 偶on膮 i b臋dziemy wiedli super 偶ycie. Nie zastanawia艂o mnie, 偶e tak jak ja mam kilka wad, tak te偶 on nie b臋dzie idealny. Nie obawia艂am si臋 tego, 偶e: o mamu艅ciu, a je艣li nikt nigdy mnie nie pokocha, bo jestem niecierpliwa i nerwowa? Mi艂o艣膰 wydawa艂a si臋 艂atwa i zrozumia艂a. W moich wyobra偶eniach nie by艂o miejsca na kompromisy, akceptacj臋 irytuj膮cych zachowa艅, w膮tpliwo艣ci czy to przyja藕艅, czy kochanie i wyb贸r mi臋dzy wygl膮dem a osobowo艣ci膮. 
Wygl膮da na to, 偶e mi艂o艣膰 nie jest 艂atwa. Czasem chyba trzeba jej pom贸c, bo je艣li si臋 nic nie robi, to ona sama nie przyjdzie (nie licz膮c tych opowie艣ci z poczytnych magazyn贸w z niewiarygodnymi historiami pod tytu艂em „pozna艂am mi艂o艣膰 swojego 偶ycia w supermarkecie”). Je艣li jednak robisz za du偶o i na si艂臋 dopatrujesz si臋 jej w ka偶dym nowo poznanym cz艂owieku (ja), to te偶 jest 藕le. 

Cz臋sto bywa te偶 tak, 偶e obok siebie masz kogo艣 odpowiedniego, ale ci膮gle z nadziej膮 na poczucie „tego czego艣” szukasz wsz臋dzie: mo偶e pod drzewem, mo偶e pod gazet膮, a mo偶e na drugim ko艅cu 艣wiata – a p贸jd臋 i sprawdz臋, mo偶e wygram mi艂o艣膰. Czekamy z ut臋sknieniem na t臋 strza艂臋 amora i coraz bardziej zastanawiamy si臋, czy czasem nie sko艅czy艂a mu si臋 amunicja. 

Rzadko zdarza si臋, 偶eby ten, kt贸ry Tobie si臋 podoba, zakocha艂 si臋 te偶 w Tobie. Jednak zdarza si臋! Wi臋c dlaczego w艂a艣ciwie Tobie mia艂oby si臋 nie uda膰, prawda? No nie wiem, mo偶e to ten niekorzystny uk艂ad planet?
Coraz cz臋艣ciej przekonuj臋 si臋, 偶e jednak, 偶e ta tak zwana mi艂o艣膰 to po prostu uk艂ad mi臋dzy dwojgiem mniej lub bardziej dopasowanych os贸b, 偶e odt膮d i odt膮d jeste艣my razem, przestrzegamy jakich艣 regu艂. Taka unia, zwi膮zek. Wiadomo, 偶e codziennie b臋d臋 mija艂a/mija艂 kogo艣 seksowniejszego ni偶 ty, ale przecie偶 umawiamy si臋 na co艣. I oczywi艣cie, 偶e b臋dziemy si臋 k艂贸ci膰, ty b臋dziesz mnie wkurza艂, a ja ciebie, ale jeste艣my w zwi膮zku. I fakt, mo偶liwe, 偶e w pewnym momencie b臋d臋 mia艂a do艣膰 twoich dres贸w, a ty mnie bez makija偶u rano, ale no c贸偶, na co艣 si臋 um贸wili艣my. Po kilku lub nastu latach pewnie b臋dziemy czu膰 do siebie przywi膮zanie, ale taka jest kolej rzeczy. Szukamy mi艂o艣ci po to, 偶eby radzi膰 sobie z 偶yciem we dwoje, bo samemu, to troch臋 trudno.

Mi艂o艣膰 polega chyba na tym, 偶eby z n a l e 藕 膰 kogo艣 najbardziej odpowiedniego. 呕adna tam magiczna si艂a, gwiazdki, amorki i inne bzdety. A t臋 tez臋 potwierdza艂yby liczne randki, na kt贸re ludzie chodz膮: ten nie, tamten te偶 nie, o! Ten m贸g艂by by膰, ale mo偶e inny b臋dzie spoko. 

Ta prawdziwa mi艂o艣膰 jak z ksi膮偶ki wydarza si臋 raz na milion. A my (ja) ci膮gle czekamy z nadziej膮, 偶e to w艂a艣nie nam si臋 ona przytrafi. 

Jaki mora艂 z tego postu?
Czegokolwiek by艣 nie zrobi艂 i tak b臋dzie 藕le.

A tak naprawd臋 chcia艂am powiedzie膰, 偶e mi艂o艣ci chyba trzeba si臋 nauczy膰 i, 偶e w rezultacie to efekt jakiego艣 procesu. Wy to pewnie wiecie, ale ja ci膮gle jeszcze nie. 

A wi臋c tak. Mo偶na powiedzie膰, 偶e mam wakacje. Ale c贸偶 to. Rozterki zostaj膮 nadal. Jak pami臋tacie albo i nie (bo przecie偶 kto to czyta?) tkwi臋 w medialnym rozdarciu. Nie mog臋 si臋 podda膰 temu, 偶e jeste艣my niewolnikami urz膮dze艅. By膰 mo偶e problem jest tym wi臋kszy, 偶e na co dzie艅 stykaj膮 si臋 ze sob膮 pokolenia r贸偶nych fal. Dziadkowie, rodzice – oni nie potrzebuj膮 facebooka, twittera, bloga, Instagrama. Widzisz, jak oni funkcjonuj膮 i co? I da si臋 tak 偶y膰. A ty nie potrafisz prze偶y膰 chwili bez sprawdzenia portali.

Wczoraj mia艂am egzamin, na kt贸ry obowi膮zywa艂a znajomo艣膰 tekstu McLuhana. Nie b臋d臋 pisa艂a kto to, co to, na co, i tak dalej. Musia艂abym si臋gn膮膰 po moje kser贸wki i notatki, a uwierzcie, 偶e wczoraj z rado艣ci膮 cisn臋艂am nimi w k膮t (偶artuj臋, starannie i z nale偶ytym szacunkiem do 藕r贸de艂 naukowych z艂o偶y艂am je do teczuszki). Ni偶ej podam link do strony, kt贸ra wyja艣ni to du偶o lepiej ode mnie. S臋k w tym, 偶e jeszcze wczoraj, kiedy wydawa艂o mi si臋, 偶e wiem  o c贸偶 to, rozchodzi si臋 temu Panu, nie wiedzia艂am, 偶e da艂 mi odpowied藕 na m臋cz膮ce mnie pytania, czyli: dlaczego ci膮gle jeste艣my tak uzale偶nieni od medi贸w? I dzisiaj kole偶anka, kt贸ra ci膮gle czeka na egzamin, podzieli艂a si臋 tym linkiem i nagle 艂a艂. Ol艣ni艂o mnie:
Tak jak kiedy艣 karmili艣my tamagotchi, dzi艣 musimy karmi膰 sw贸j profil, by czu膰 jego sp贸jno艣膰. To, na czym budujemy swoj膮 to偶samo艣膰, narzuca kolejne zadania do wykonania. Innymi s艂owy, skoro powiedzia艂e艣 „A” zazwyczaj dopowiesz i „B”. 1
I to:
Korzystaj膮c ze wsp贸艂czesnych przyk艂ad贸w mo偶na powiedzie膰, 偶e najgorsz膮 krzywd膮, jak膮 cz艂owiek mo偶e sobie wyrz膮dzi膰, jest zaparte twierdzenie, 偶e jego avatar jest tylko avatarem. Je艣li 偶yj膮c on-line, 艣wiadomie kszta艂tuje go jako cz臋艣膰 siebie, ma szans臋 utrzyma膰 zdrow膮 relacj臋 mi臋dzy wirtualnym a realnym „ja”. 2
Ja wiem, ja zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e dla Was to pewnie 偶adne odkrycie i Wy wiedzieli艣cie to, zanim Dawid Podsiad艂o sta艂 si臋 s艂awny (no wiecie, to jest 偶art w stylu: luzerzy, ja zna艂em ten zesp贸艂, zanim by艂 modny, ale ba艂am si臋, 偶e nie zrozumiecie tej aluzji). Ja jednak potrzebowa艂am jakie艣 teorii na to. I mam. Dzi臋kuj臋.
Wi臋c s艂uchajcie, rozumiem. Rozumiem i ju偶 nie b臋d臋 grzeszy膰 wi臋cej. Ja w internecie to przed艂u偶enie mojego prawdziwego ja i mojego uk艂adu nerwowego.
Wi臋c teraz b臋d臋 piel臋gnowa膰 sw贸j wizerunek w sieci, bez 偶adnego ,,ale”

A Wy je艣li chcecie:
a) dowiedzie膰 si臋 wi臋cej o McLuhanie i jego teorii zapraszam tu:
b) dowiedzie膰 si臋 jak posz艂o mi na egzaminie, odpowiadam: super, o McL nie musia艂am m贸wi膰
c) opu艣ci膰 jak najszybciej tego bloga: wci艣nij krzy偶yk
d) napisa膰, 偶e jestem g艂upia albo co艣 milszego: zapraszam do komentowania
e) CO艢, ale nie wiecie CO, to prawdopodobnie g艂贸d i musicie i艣膰 co艣 zje艣膰



Niekt贸rzy pr贸buj膮 nie u偶ywa膰, odcina膰 si臋. Jeszcze inni daj膮 si臋 wci膮gn膮膰 na ca艂ego. A ja w tym wszystkim si臋 gubi臋 i zmieniam co chwil臋 strategie. Broni臋? Nie broni臋? Staram si臋 zrozumie膰 albo usprawiedliwi膰 w艂asn膮 偶膮dz臋 u偶ytkowania.



Odnosz臋 wra偶enie, 偶e nie odnajdujemy si臋 w nat艂oku medi贸w, kt贸re wkraczaj膮 w 艣wiat rzeczywisty. Mam poczucie, 偶e u偶ytkowanie ich odbywa si臋 na granicy moralno艣ci i zdrowego rozs膮dku. Nic dziwnego. W zasadzie zostali艣my wrzuceni w wir nowo艣ci technologicznych. Tempo rozwoju smartfonowej rzeczywisto艣ci i mo偶liwo艣ci, jakie one stwarzaj膮, sprawiaj膮 nam k艂opot. Ci膮gle przesuwaj膮 granice ingerowania w nasz 艣wiat realny. Konflikt w tej sytuacji jest jednak tragiczny. Nie ma dobrego rozwi膮zania w tej sytuacji. U偶ywa膰 czy nie u偶ywa膰? To 偶aden wyb贸r.

Kiedy nied艂ugo po przebudzeniu sprawdzam Facebooka, czuj臋, 偶e nie jest to w艂a艣ciwe. Konfrontuj臋 dawn膮 rzeczywisto艣膰, jeszcze sprzed kilku lat, kiedy nawet nie wiedzia艂am, czym jest ta aplikacja i dostrzegam, 偶e wkrad艂a si臋 w moje 偶ycie, rozgo艣ci艂a na sofie i nie ma zamiaru sobie p贸j艣膰 (jak personifikacje kaszlu w reklamach. S艂abe por贸wnanie). Zupe艂nie na serio. Wiesz jednak, 偶e dawna rzeczywisto艣膰 ju偶 nie wr贸ci. Bo nie mo偶e, nie ma jak. Nie uda nam si臋 przywr贸ci膰 tego stanu sprzed… jak to nazwa膰? Rewolucji smartfonowej, Internetowej? Tak samo, jak nie da艂oby si臋 przywr贸ci膰 rzeczywisto艣ci sprzed wynalezienia druku, 偶ar贸wki czy samochodu. Ci膮gle post臋pujemy do przodu, dokonuje si臋 proces ewolucji i cen膮 za niego jest w艂a艣nie nieodwracalna zmiana. Nie zawsze wydaje nam si臋 obecnie moralna. Nie umiemy si臋 w nim odnale藕膰, ale to normalne dla ka偶dej nowo艣ci. Regu艂y s膮 ustalane na bie偶膮co, czasem z lekkim op贸藕nieniem.

Tak. To jest dziwne, 偶e zanim zjemy zam贸wione designerskie jedzenie musimy zrobi膰 snapa. 呕e z imprezy wstawimy zdj臋cie na Facebooka. Na Instagrama dodamy zdj臋cie opatrzone oklepanymi hasztagami. Ale wrzuceni w wir post臋powych nowo艣ci dopiero badamy i wyznaczamy nowe granice przyzwoito艣ci. Musimy je oswoi膰 i okie艂zna膰. To jasne, 偶e czasem przekroczymy jakie艣 granice.
Internet nie jest rzeczywisty, prawdziwy. W samym s艂owie Internet zaprz臋gni臋te jest s艂owo iluzja i fa艂sz. Internetowa wi臋藕 nigdy nie dor贸wna tej bezpo艣redniej. Hasztag #goodday nigdy nie b臋dzie oznacza艂: hej to jest naprawd臋 cudowny dzie艅! A 艣niadanie , kt贸rego zdj臋cia s膮 wrzucone na Ig w rzeczywisto艣ci wcale nie wygl膮da tak pi臋knie.

Ale my na t臋 iluzj臋 si臋 przecie偶 zgadzamy prawda?

Niemniej jednak m臋cz膮 mnie te stylizowane na dziennikarskie m膮dro艣ci tweety, zdj臋cia na Instagramie, kt贸re maj膮 przypomina膰 t臋 s艂awn膮 blogerk臋 modow膮. A najbardziej wkurza mnie, to kiedy trac臋 humor, bo u艣wiadamiam sobie, 偶e nie b臋d臋 wygl膮da艂a tak jak one. Nudz膮 mnie kolejne snapy z filtrem psa, z wydarzenia, na kt贸rym jest wi臋kszo艣膰, albo filmiki znajomej, kt贸ra po pijaku robi z siebie idiotk臋.
I okej, mog艂abym si臋 z tego wypisa膰. Proste - nie chcesz? Nie ogl膮daj. Ale, cholerka. My jeste艣my w tym tacy unurzani.


Edit:
Po ostatnim koncercie, kiedy co druga osoba robi艂a snapa przez ¾ wydarzenia cofam wszelk膮 wyrozumia艂o艣膰, jak膮 pok艂ada艂am w to i owo (mo偶e najbardziej w ludzi - tfu! Nigdy wi臋cej). 
Ja wiem, 偶e to pieprzenie o niczym, ale
Kurde
Boli mnie to.
Mo偶e najbardziej to, 偶e ja si臋 w tym nie odnajduj臋.
A to jest m贸j kawa艂ek internetowej pod艂ogi (na kt贸r膮 o ironio narzekam).

Pa.

Polska odwraca oczy
Nowa ksi膮偶ka najcz臋艣ciej nagradzanej dziennikarki 2015 roku. Zbi贸r reporta偶y Justyny Kopi艅skiej „Polska odwraca oczy” to opowie艣ci o najwa偶niejszych niewyja艣nionych sprawach ostatnich lat.
(藕r贸d艂o opisu: 艢wiat Ksi膮偶ki)

Dlaczego zdecydowa艂am si臋 kupi膰 t臋 ksi膮偶k臋? Tego sama nie wiem do ko艅ca. Zrobi艂am to pod wp艂ywem impulsu. Ba, nawet nie zakre艣li艂am jej zielonym pisakiem w gazetce przyniesionej z jednej z ksi臋garni. A mimo, tego kiedy wzi臋艂am j膮 do r臋ki i przeczyta艂am tytu艂 pierwszego rozdzia艂u – Spokojny sen Anny – wiedzia艂am , 偶e musz臋 j膮 przeczyta膰 jak najszybciej. Ale po kolei.

Ksi膮偶ka dziennikarki Justyny Kopi艅skiej to zbi贸r reporta偶y o do艣膰 tajemniczych i g艂o艣nych sprawach karnych ostatnich czas贸w. Kiedy czyta艂am pierwszy raz opis, pomy艣la艂am: no dobra, reporta偶e, ale co z tego? 

Po pierwszym artykule ju偶 wiedzia艂am, czym wyr贸偶niaj膮 si臋 TE reporta偶e. Faktycznie, opr贸cz si臋gania do najbardziej niewygodnych temat贸w i zadawania pyta艅, tam, gdzie na sprawie zosta艂a postawiona gruba kreska, autorka zwraca uwag臋 czytelnika tam, gdzie inni wzroku faktycznie nie kieruj膮. Rozmowa z 偶on膮 Trynkiewicza, dziewczyn膮, kt贸ra pobi艂a inn膮 dziewczyn臋.

Autorka nie pr贸buje os膮dza膰. Tak jak zapowiada w tytule, zwraca nasze oczy  w stron臋 problem贸w i zostawia nas z tym samych. K艂adzie uwag臋 na niewygodn膮 prawd臋. Polska odwraca oczy jak wtedy, kiedy biedak prosi o pomoc. I ja te偶 odwracam wtedy wzrok.  Niestety.
Nie chcemy zag艂臋bia膰 si臋 w szczeg贸艂y, to jest niewygodne. Bo stara膰 si臋 zrozumie膰 kogo艣, kto zabi艂, kto je藕dzi艂 po pijanemu? Wyrz膮dzi艂 krzywd臋? Przecie偶 musi ponie艣膰 konsekwencj臋.

To, co najbardziej spodoba艂o mi si臋 w reporta偶ach Justyny Kopi艅skiej opr贸cz tego, 偶e ujawnia nie艣cis艂o艣ci w funkcjonowaniu prawa, to w艂a艣nie to, 偶e po艣wi臋ca nieco miejsca na pokazanie, dlaczego kto艣 zrobi艂 co艣 z艂ego. Siostry zakonne zn臋caj膮ce si臋 nad podopiecznymi, bo wpaja im si臋 niedorzeczne zasady. A przecie偶 tak cz臋sto dajemy si臋 ponie艣膰 opinii publicznej i szykanujemy kogo艣 za to, co zrobi艂 nie zastanawiaj膮c si臋 nawet, dlaczego tak post膮pi艂. Nie wiem jak Wy i nie mam poj臋cia czy to dobrze, czy 藕le (ja uwa偶am, 偶e empatia, kiedy艣 mnie zgubi), ale ja za ka偶d膮 zbrodni膮 widz臋 cz艂owieka, kt贸rego co艣 przeros艂o. Nie chc臋, nie potrafi膮 uwierzy膰, 偶e cz艂owiek mo偶e by膰 po prostu z艂y.

Autorka jednak nikogo nie usprawiedliwia. Pokazuje wszystko takim, jakie jest. Lakoniczne opisy pozostawia艂y niedosyt. Skoro ju偶 zostali艣my poci膮gni臋ci do odpowiedzialno艣ci zmierzenia si臋 z trudnymi tematami, chcia艂oby si臋 jeszcze bardziej zg艂臋bi膰 tajemnic臋, dowiedzie膰 si臋 jeszcze wi臋cej a tymczasem reporta偶e si臋 ko艅cz膮.

Aby pom贸c nam rozprawi膰 si臋 z niewygodnymi tematami, autorka nie zostawia nas na pastw臋 losu. Niekt贸re reporta偶e s膮 opatrzone opini膮 specjalist贸w, kt贸rzy m贸wi膮, jak sprawa powinna by膰 rozwi膮zana. S膮 jednak momenty, 偶e zostajemy z tematem sami i musimy si臋 z nim zmierzy膰 ju偶 w pojedynk臋.

Powiem jeszcze, 偶e ksi膮偶ka w kilku momentach mocno mnie wkurzy艂a. Mia艂am ochot臋 ni膮 rzuci膰. By艂am z艂a na autork臋, na siebie, na ludzi. By艂am z艂a, 偶e takie rzeczy faktycznie dziej膮 si臋 wok贸艂 nas, a my nic z tym nie robimy. Zupe艂nie jak wtedy, kiedy do tramwaju wsiad艂 m臋偶czyzna, kt贸ry mia艂 przyczepion膮 kartk臋 z pro艣b膮 o pomoc, a ja nie mia艂am przy sobie pieni臋dzy. A ilu jest takich obok, kt贸rych przechodz臋, mimo 偶e mam drobne? Odchodzimy jednak od tematu, to nie jest ksi膮偶ka o 偶ebrz膮cych. 

Po kilku reporta偶ach by艂am wr臋cz wstrz膮艣ni臋ta. Takie rzeczy naprawd臋 si臋 dziej膮? Sprawdzam. Rzecz dzia艂a si臋 w Malborku, a wi臋c miasto jak ka偶de inne. Pewnie si臋 dzieje. I w艂a艣nie dlatego, 偶e takie rzeczy jak te opisane w ksi膮偶ce Polska odwraca oczy si臋 wydarzaj膮 dobrze, 偶e s膮 tacy ludzie jak Justyna Kopi艅ska, kt贸ra kieruje wzrok tam, gdzie inni nie chc膮. I dobrze, 偶e zadaje niewygodne pytania.


Polecam t臋 ksi膮偶k臋. Nie jest to pozycja o b艂臋dach w dzia艂aniu systemu penitencjarnego. To ksi膮偶ka przede wszystkim o ludziach. Nie jest lekka i przyjemna, ale na pewno warto po ni膮 si臋gn膮膰. 


O pozytywnych skutkach czytania ksi膮偶ek s艂yszymy od dawna. Zewsz膮d docieraj膮 do nas mechanicznie powtarzane od lat slogany, 偶e zwi臋kszaj膮 zas贸b naszego s艂ownictwa, rozwijaj膮 wyobra藕ni臋, a nawet mog膮 nas wyleczy膰.  A mimo to ci膮gle narzeka si臋, 偶e Polacy czytaj膮 ZA MA艁O. 艢wiadcz膮 o tym, chocia偶by niedawno opublikowane wyniki badania stanu czytelnictwa w naszym kraju przeprowadzonego przez Bibliotek臋 Narodow膮. Wed艂ug danych w 2015 roku 37% Polak贸w przeczyta艂o co najmniej jedn膮 ksi膮偶k臋.

Jedyne co mnie zastanawia to: halo? Czy ja 偶yj臋 w innym kraju ni偶 ten, kt贸rego dotyczy艂o badanie? Upewniam si臋 i nie. To ca艂y czas Polska. Tylko 偶e moje codzienne obserwacje nijak si臋 maj膮 do przedstawionych wynik贸w bada艅.  Jestem pewna, 偶e ka偶dy z moich znajomych (wiem, wiem, mam ich niewielu) przeczyta艂 co najmniej jedn膮 ksi膮偶k臋 w ostatnim roku. I nie s膮 to, tylko tak zwani po偶eracze ksi膮偶ek.  Id藕my dalej. Jad臋 tramwajem i za ka偶dym razem znajdzie si臋 przynajmniej kilka os贸b w r贸偶nym wieku, kt贸re co艣 czytaj膮. Respondenci przeprowadzonego badania to ludzie w wieku co najmniej  pi臋tnastu lat, wi臋c w艣r贸d badanych s膮 osoby w wieku szkolnym. I mimo tego, 偶e jak wiadomo, nie ka偶dy ucze艅 przeczyta zadan膮 lektur臋, to jaka艣 cz臋艣膰 z nich na pewno po ni膮 si臋gnie. Naprawd臋 nie jestem w stanie uwierzy膰, 偶e 63% Polak贸w nie przeczyta艂o ani jednej ksi膮偶ki. I to nie jest wyrzut w stron臋 tych ludzi, a niedowierzanie w prawdziwo艣膰 i doskona艂o艣膰 wynik贸w badania. Bo uwierzcie mi (lub nie) osoby, kt贸rych w 偶yciu bym nie pos膮dzi艂a o ch臋膰 czytania ksi膮偶ki, cz臋sto mnie zaskakiwa艂y.

Wystarczy wej艣膰 na Instagram, klikn膮膰 w odpowiedni hasztag i ju偶 pojawiaj膮 si臋 pi臋kne zdj臋cia otwartych ksi膮偶ek. M艂odzie偶 czyta – super! Ale je艣li jeden czy drugi u偶ytkownik tej aplikacji kupi艂 i przeczyta艂 ksi膮偶k臋 tylko z my艣l膮 o tym, jak pi臋knie b臋dzie si臋 prezentowa艂a na zdj臋ciu i ile zbierze serduszek to, czy o to w艂a艣nie nam chodzi w promocji czytelnictwa? Czy mamy czyta膰 ksi膮偶ki, bo tak? Bo przyj臋艂o si臋, 偶e bycie oczytanym jest po偶膮dan膮 rzecz膮? A ja jestem w stanie uwierzy膰, 偶e s膮 osoby, kt贸re po prostu nie lubi膮 czyta膰. Czy jest w tym co艣 z艂ego?  Sama pami臋tam, jak jeszcze do niedawna ka偶de si臋gni臋cie po ksi膮偶k臋 ko艅czy艂o si臋 zasypianiem. Czy trzeba zatem si臋 do tego zmusza膰? Trzeba dawa膰 do zrozumienia, 偶e nie czytasz – jeste艣 g艂upszy? Zmuszanie do czytania nie przyniesie 偶adnego rezultatu, a wr臋cz przeciwnie – jeszcze bardziej zniech臋ci. Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e czytanie jest potrzebne, ale jestem w stanie zaakceptowa膰 fakt, 偶e tak jak jedni lubi膮 sp臋dza膰 czas aktywnie, a drudzy bierniej (a powszechnie uwa偶a si臋, 偶e lepsze jest to pierwsze) tak samo s膮 osoby, kt贸re zamiast czyta膰 wol膮 ogl膮da膰 filmy.

Trzeba te偶 uwa偶a膰 na czytanie, no um贸wmy si臋. A w dodatku utrzymywanie, 偶e przez czytanie stajesz si臋 m膮drzejszy – to ju偶 w og贸le niebezpieczne. Cz臋sto mamy takie prze艣wiadczenie – przeczyta艂em co艣, wi臋c ju偶 to umiem. Czasem  odnosz臋 wra偶enie, 偶e ludzie, kt贸rzy czytaj膮 wi臋cej ni偶 przeci臋tny Polak (a wedle ostatnich bada艅 wystarczy 1 ksi膮偶ka) maj膮 w sobie poczucie wy偶szo艣ci. Ale ej, trzeba jeszcze bra膰 pod uwag臋 to, co si臋 czyta, bo ze s艂owem pisanym jest tak, 偶e ono zostaje na wieki. Dzisiaj ksi膮偶ek si臋 ju偶 nie pali i to, co zosta艂o napisane, ju偶 si臋 nie odpisze.

Poza tym czytanie nie zawsze jest lekkie i przyjemne. Nie ma si臋 co dziwi膰, 偶e doros艂y Polak po powrocie z pracy woli w艂膮czy膰 telewizj臋. Jak wspomina艂am, nawet nie b臋d膮c zm臋czon膮, czytanie cz臋sto ko艅czy艂o si臋 u mnie zasypianiem.


W ko艅cu jednak polubi艂am czytanie. I 偶ycz臋 tego ka偶demu. Bo czytanie na pokaz albo tylko po to, 偶eby poprawi膰 statystyki, jest bez sensu. Zamiast tego zacznijmy cieszy膰 si臋 czytania, czerpi膮c z tego jak najwi臋cej. Tylko wtedy promocja czytelnictwa b臋dzie mia艂a jaki艣 sens. 



 (...) 偶yjemy wi臋c zawsze w oczekiwaniu czego艣 lepszego, i to cz臋sto zarazem w pe艂nej 偶alu t臋sknocie za minionym. Rzeczy tera藕niejsze natomiast przyjmujemy w poczuciu tymczasowo艣ci, uwa偶aj膮c je za nic innego, jak tylko drog臋 do celu. Dlatego to ludzie, spogl膮daj膮c u kresu swych dni wstecz (...) ze zdziwieniem widz膮, i偶 to, co na ich oczach przechodzi艂o tak niedocenione i md艂e, stanowi艂o w艂a艣nie ich 偶ycie - by艂o tym w艂a艣nie w czego oczekiwaniu 偶yli. I tak z regu艂y przebiega ludzkie 偶ycie - cz艂owiek mamiony nadziej膮, pl膮sa wprost w obj臋cia 艣mierci. 

— Arthur Schopenhauer

Tu i teraz. Czasoprzestrze艅 tak bliska, a jednocze艣nie tak daleka, cz臋sto nieosi膮galna. Bo tu i teraz nie jest wymiarem czasowym, a wydaje si臋  stanem umys艂u, kt贸ry trudno uzyska膰.

Tu i teraz nigdy nie jest wa偶ne dla ludzi. Jest tylko stanem przej艣ciowym,  kt贸ry wiedzie do przysz艂o艣ci, do lepszego 偶ycia, bo „teraz” nigdy nie jest wystarczaj膮co dobre.  A jak nie teraz to kiedy? Dlaczego przysz艂o艣膰 zawsze wydaje nam si臋 bardziej odpowiednia ni偶 tera藕niejszo艣膰?  Przecie偶 „teraz” jest bardziej namacalne i prawdopodobne.

W tera藕niejszo艣ci jeste艣my tylko cia艂em, a nasze my艣li ci膮gle kr膮偶膮 gdzie艣 pomi臋dzy przesz艂o艣ci膮 i przysz艂o艣ci膮. Dopiero kiedy nasza upragniona przysz艂o艣膰 nadejdzie, orientujemy si臋, 偶e 贸wczesna tera藕niejszo艣膰 by艂a tym spe艂nieniem, ale ona ju偶 nazywa si臋 przesz艂o艣膰. I ci膮gle ignorujemy „teraz” oscyluj膮c pomi臋dzy tym, co by艂o a tym, co b臋dzie, a nigdy tym, co jest. A w艂a艣nie nasze 偶ycie to tu i teraz.
W ko艅cu spogl膮dasz wstecz i u艣wiadamiasz sobie, 偶e wcale nie by艂o tak 藕le, jak s膮dzi艂e艣. 

Wiem, nie da si臋 偶y膰 bez 艣wiadomo艣ci przesz艂o艣ci ani przysz艂o艣ci. Jednak chyba s臋k w tym, 偶eby si臋 pogodzi膰 z nimi.  

Czekolada mi si臋 sko艅czy艂a. Jak tu dalej pisa膰?

Moje tu i teraz to mrok na osiedlu, kt贸ry roztacza si臋 za oknem. Ja w bluzie z kapturem i  trudne do zdefiniowania d藕wi臋ki. Tu i teraz to u艂amek chwili, ale jak cudowny do prze偶ycia. Bez obci膮偶e艅, z pe艂n膮 swobod膮 i wolno艣ci膮, z czuciem.

Nie wiem, jak jest z tym u Was, ale ja nie bardzo to potrafi臋. Ci膮gle 偶yj臋 w poczuciu, 偶e wa偶niejsze jest to co mnie czeka ni偶 to, co jest obecnie. A przecie偶 nikt mi nie zagwarantowa艂 dalszego trwania. Kiedy wstaj臋, zamiast cieszy膰 si臋 porankiem, czuj臋 zniech臋cenie nadchodz膮cymi obowi膮zkami. A przecie偶 te chwile mog艂yby by膰 ca艂kiem dobre, gdybym ich nie skazi艂a my艣lami o tym, co ma nadej艣膰. Poniedzia艂ki s膮 z艂e, dlatego 偶e od pi膮tku dzieli go szmat czasu. Niedzielne wieczory te偶 bywaj膮 potworne, kiedy przypominasz sobie, 偶e czasu nie zatrzymasz i jutro zn贸w b臋dzie poniedzia艂ek. 
Teraz pisz臋, wyrzucam rozpraszaj膮ce my艣li. Jest mi艂o, fajnie, ale p贸藕niej zn贸w sobie u艣wiadamiam, co mnie czeka za chwil臋 – powr贸t do obowi膮zk贸w. I chodzi mi o to, (bo ja cz臋sto sama nie wiem, o co mi w艂a艣ciwie chodzi!) 偶e tyle dobrych chwil trwoni臋 i truj臋 my艣lami o tym, co by艂o, albo b臋dzie, 偶e nie zauwa偶am tego prawdziwego 偶ycia. 
I, 偶e decyduj膮c si臋 na napisanie tego posta, 偶y艂am w tu i teraz. 

pami臋tajcie:


Innego ko艅ca 艣wiata nie b臋dzie*

*Czes艂aw Mi艂osz Piosenka o ko艅cu 艣wiata


Podobno po偶膮dan膮 rzecz膮 jest mie膰 marzenia.  „Kto marzy, 偶yje podw贸jnie”. A nie, sory, to by艂o o ksi膮偶kach. Wszyscy mamy  marzenia, kt贸re nigdy si臋 nie spe艂ni膮, przesta艅 si臋 艂udzi膰. Nie zostaniesz aktork膮. Nie musisz si臋 zastanawia膰, co by艣 powiedzia艂a czy komu najpierw podzi臋kowa艂a, odbieraj膮c nagrod臋 Oskara, Nobla, Alfreda czy Zdzis艂awa. Dlatego praca w biurze czy sklepie musi wystarczy膰.
Nie b臋dziesz mia艂a stoliczka, kt贸ry sam si臋 nakrywa. Wi臋c musisz chodzi膰 do supermarketu, nawet kilka razy, bo zn贸w zapomnia艂a艣 kupi膰 tej rzeczy, po kt贸r膮 w艂a艣ciwie wy艂oni艂a艣 si臋 ze swej nory. I dlatego w艂a艣nie, 偶e nie masz stoliczka, kt贸ry za Twoim rozkazem b臋dzie pe艂en 艂akoci i pysznych da艅 (o jakbym zjad艂a pizze) musisz wybra膰 mi臋dzy ksi膮偶k膮 a kebabem. A przecie偶 mog艂o by膰 tak pi臋knie. Bracia Grimm pokazali, 偶e tak si臋 da.

Disney udowodni艂, 偶e ka偶da ksi臋偶niczka w ko艅cu znajdzie swojego ksi臋cia. A ja czekam i co? Ach, no tak, nie jestem ksi臋偶niczk膮.

S膮 te偶 marzenia o innym 偶yciu. 

Do niedawna uwa偶a艂am, 偶e ludzie chodz膮 do kina dla rozrywki. O jakie by艂o moje zdziwienie, gdy dowiedzia艂am si臋, 偶e kino tylko uczy nas czego mamy po偶膮da膰:
hajlajf, najszybsze samochody, przystojni m臋偶czy藕ni w garniturach szytych na miar臋 (wersja dla pan贸w: gor膮ce kobiety w najlepszych kreacjach), przygody, niesamowite historie! 
A tymczasem co masz? Blokowisko, pi膮tkowe wyj艣cie do klubu a w nim zachlanego Adonisa, kt贸ry rzuca tekstami na podryw rodem z facebooka (nie, 偶artuj臋, mnie nikt nigdy nie podrywa).

W艂a艣ciwie chodzi mi o to, 偶e na d艂u偶sz膮 met臋, 偶ycie marzeniami jest niebezpieczne. Szukasz tego CZEGO艢, a to nie istnieje. Okazuje si臋, 偶e TO nie jest tym, czym my艣la艂a艣, 偶e JEST. Bo  偶ycie jest o dziwo 偶yciem. Bo zaczynasz by膰 rozczarowana rzeczywisto艣ci膮, chocia偶 nikt nie obiecywa艂, 偶e b臋dzie mi艂o i kolorowo (w sumie na wej艣ciu nikt mi te偶 nie zaprzeczy艂).
Rozczarowanie jest wprost proporcjonalne do oczekiwa艅. Mo偶e najwi臋kszym problemem s膮 w艂a艣nie wyobra偶enia?
Pami臋tam wakacje, kiedy si臋gn臋艂am po gruba艣n膮 ksi膮偶k臋 „M臋偶czy藕ni, kt贸rzy nienawidz膮 kobiet”. Mia艂am wtedy ile艣 tam lat i by艂am mocno znudzona nadmiarem wolnego czasu. Z ksi膮偶k膮 nie wi膮za艂am 偶adnych wielkich nadziei. Chyba nawet nie 艂udzi艂am si臋, 偶e uda mi si臋 j膮 przeczyta膰. A jednak. Dokona艂am tego. I to z najwi臋ksz膮 przyjemno艣ci膮. A p贸藕niej si臋gn臋艂am po „Dziewczyn臋, kt贸ra igra艂a z ogniem” , „Zamek z piasku, kt贸ry run膮艂", a teraz przyszed艂 czas na „Co nas nie zabije”.


Fabu艂a czwartej cz臋艣ci Millenium toczy si臋 wok贸艂 sztucznej inteligencji, haker贸w i autystycznego dziecka – syna profesora Baldera. Naukowiec posiada wiedz臋 na temat s艂u偶b specjalnych, kt贸ra 艣miertelnie mu zagra偶a. Zwraca si臋 wi臋c do Mikaela. W ten spos贸b dziennikarz,  po raz kolejny dostaje temat na reporta偶, kt贸ry mo偶e uratowa膰 jego podupadaj膮c膮 karier臋. W spraw臋 zamieszana jest Lisbeth Salander, co zn贸w krzy偶uje drogi Blomkvista i tajemniczej hakerki. Demony przesz艂o艣ci Salander zn贸w powracaj膮.

Do czytania „Co nas nie zabije” podchodzi艂am z doz膮 niepewno艣ci. Jak to zleci膰 napisanie kontynuacji trylogii „obcej” osobie, kt贸ra nie stworzy艂a postaci, ca艂ego przedstawionego 艣wiata? Czego si臋 spodziewa膰? Jak to mo偶e si臋 w og贸le uda膰? No i… chyba si臋 uda艂o. Czytaj膮c „Co nas nie zabije” nie towarzyszy艂a mi nieustannie my艣l, 偶e to ju偶 inne Millenium i 偶e r贸偶nica jest ra偶膮co dostrzegalna. Wiadome by艂o, 偶e odwzorowanie stylu Stiega Larssona w 100% b臋dzie trudne, a wr臋cz niewykonalne, jednak wydaje mi si臋, 偶e David Lagercrantz poradzi艂 sobie. Oczywi艣cie r贸偶nice s膮 wyczuwalne, ale nie powoduj膮 u mnie za偶enowania. Przyznam, 偶e czyta艂am t臋 cz臋艣膰 z r贸wnie zapartym tchem co poprzednie.

To, co trzeba podkre艣li膰 – fabu艂a wci膮ga. Przeczyta艂am t臋 500-stronicow膮 ksi膮偶k臋 w rekordowym dla mnie tempie. Przerywana w stosownych momentach akcja sprawia艂a, 偶e chcia艂o si臋 czyta膰 dalej i dalej. Jedynym powodem, dla kt贸rego odrywa艂am si臋 od lektury by艂a dr臋cz膮ca mnie my艣l o 艣wi膮tecznych pierogach, a jak wiadomo – z pierogiem nic nie wygra.
Brak licznych w膮tk贸w pobocznych sprawia, 偶e czytelnik nie gubi si臋, a 偶yje g艂贸wnym tematem, kt贸ry przyznam – bardzo mnie wci膮gn膮艂. Cyberprzestrze艅 i 艣wiat haker贸w wydaje si臋 odpowiednio nowoczesny.

Kiedy jednak emocje ju偶 zacz臋艂y opada膰, dostrzeg艂am kilka mankament贸w w „Co nas nie zabije”. Jak dla mnie w tej cz臋艣ci by艂o za du偶o i jednocze艣nie za ma艂o Lisbeth Salander. Zn贸w w niemal ka偶dy w膮tek zamieszana jest jej rodzina, jej trudna przesz艂o艣膰, co jednak z drugiej strony mo偶na odczytywa膰 jako plus. By艂o to logicznie sp贸jne z tym, czego dowiedzieli艣my si臋 o rodzinie Lisbeth z poprzednich cz臋艣ci. Za ma艂o jednak widzia艂am tam prawdziwej Salander. Wydawa艂a si臋 jakby zepchni臋ta na boczny tor niczym wielka nieobecna. Niekt贸re momenty wydawa艂y mi si臋 zbyt wyidealizowane – niezniszczalna Lisbeth, kt贸ra wyjdzie z ka偶dej opresji. Widocznie to ju偶 jej cecha – zawsze sobie poradzi. By膰 mo偶e moja ocena wynika z wielkiej sympatii, jak膮 obdarzy艂am t臋 outsiderk臋.

Co mog臋 powiedzie膰? Pokocha艂am par臋 Blomkvist-Salander ca艂ym sercem i nie chc臋, 偶eby ich przygody si臋 ko艅czy艂y, zatem wiadomo艣膰 o kontynuacji trylogii Millenium przyj臋艂am z entuzjazmem. 呕a艂uj臋 tylko, 偶e jestem ju偶 po lekturze czwartej cz臋艣ci, bo „Co nas nie zabije” jest t膮 ksi膮偶k膮, kt贸r膮 chcesz jak najszybciej przeczyta膰 i jednocze艣nie nie chcesz, 偶eby si臋 ko艅czy艂a.



Czas 艢wi膮t Bo偶ego Narodzenia nie bez powodu nazywa si臋 magicznym. Atmosfera zaczyna si臋 gdzie艣 w po艂owie listopada, ale i tak najintensywniejszego biegu nabiera na pocz膮tku grudnia. Wsz臋dzie s膮 choinki, lampki rozb艂yskuj膮 kolorami i o艣wietlaj膮 w ciemno艣ci u艣miechni臋te twarze, a dzwoneczki w 艣wi膮tecznych piosenkach  wzruszaj膮. Takie s膮 艣wi臋ta. S膮 czasem, na kt贸ry co rok czekam z ut臋sknieniem.


A p贸藕niej si臋 zastanawiam, jak to mo偶liwe, 偶e moi znajomi deklaruj膮cy, 偶e s膮 ateistami, ciesz膮 si臋 艣wi臋tami razem ze mn膮? Przecie偶 ju偶  sama nazwa – Bo偶e Narodzenie powinna ich skutecznie odstraszy膰. Ju偶 wszyscy wierz膮cy mogliby powiedzie膰 dumnie: szach-mat atei艣ci…

…dop贸ki nie zapytano by ich: a za co wy w艂a艣ciwie kochacie 艣wi臋ta?  I id臋 o zak艂ad, 偶e przynajmniej cz臋艣膰 odpowiedzi pokry艂aby si臋 z odpowiedziami ateist贸w. Nie ma co ukrywa膰  – lubimy ten czas z tych samych powod贸w.

Bo 艣wi臋ta s膮 czasem dla rodziny, 偶eby przynajmniej te dwa dni w roku po艣wi臋ci膰 tylko dla nich. A rodzina jest wa偶na nie tylko dla wierz膮cych. 艢wi膮teczna atmosfera, kt贸rej si艂a jest niewyt艂umaczalna i nie do zdefiniowania ogarnia wszystkich bez wyj膮tku. Sprawia, 偶e my艣limy o innych, kupujemy im prezenty, jemy przepyszne dania, ubieramy choink臋, pieczemy pierniczki.  Przecie偶 to wszystko brzmi niesamowicie i to nie tylko dla katolik贸w. A i przecie偶 nie wszystkie tradycje wywodz膮 si臋 z chrze艣cija艅stwa.


Nie powinni艣my odbiera膰 nikomu mo偶liwo艣ci uczestniczenia w rodzinnych 艣wi臋tach bez wzgl臋du na to, czy wierzy w Boga, czy nie. Bo to my tworzymy t臋 cudown膮 atmosfer臋.
No dobrze, um贸wmy si臋. Ksi膮偶ka to najlepszy pomys艂 na prezent dla ka偶dego, kto lubi czyta膰. Jednak statystyki pokazuj膮, 偶e czytelnictwo w Polsce stoi na niskim poziomie. Dlatego, zanim udacie si臋 z u艣miechem na twarzy do ksi臋garni po najnowszy bestseller, upewnijcie si臋, 偶e cz艂owiek, kt贸rego zamierzacie obdarowa膰 takim podarunkiem w ci膮gu ostatniego roku przeczyta艂 co艣 wi臋cej ni偶 najnowszy post na facebook'u Ewy Chodakowskiej albo nie wiem... Roberta Lewandowskiego. A tak naprawd臋, to nie przejmujcie si臋 tym! Je艣li na twarzy osoby, kt贸rej podarujesz prezent w postaci ksi膮偶ki, ujrzysz grymas – zabierz mu j膮 i wy艣lij do mnie. Karolina z ch臋ci膮 przygarnie i przytuli je wszystkie.











1. David Lagercrantz Co nas nie zabije


Co nas nie zabije autorstwa Davida Lagercrantza to czwarta cz臋艣膰 serii Millenium. Po 艣mierci autora trzech pierwszych cz臋艣ci – Stiega Larssona, rozgorza艂 sp贸r o prawa do notatek pisarza co do dalszych los贸w Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista. Postanowiono wi臋c, 偶e kolejn膮 cz臋艣膰 zostanie napisana od podstaw.

Co nas nie zabije zn贸w krzy偶uje losy zdolnej hakerki – Lisbeth Salander i detektywa 艣ledczego Mikaela Blomkvista, kt贸ry zamierza porzuci膰 sw贸j zaw贸d. Spotkanie profesora Baldera sprawia, 偶e Blomvist decyduje si臋 udzieli膰 mu  pomocy i zbiera informacje na temat ameryka艅skich s艂u偶b specjalnych. W ten spos贸b mo偶e uratowa膰 nie tylko swoj膮 karier臋, ale zmieni膰 losy 艣wiata. 
A wi臋c je艣li na czyjej艣 p贸艂ce stoj膮 trzy pierwsze cz臋艣ci Millenium, koniecznie kup mu czwart膮. 


2. Ma艂gorzata Halber  Ko艂onotatnik z Bohaterem
Ko艂onotatnik z Bohaterem to zbi贸r obrazk贸w przedstawiaj膮cych posta膰 ziemniaka skrzy偶owanego z mr贸wkojadem opatrzonych 偶yciowymi m膮dro艣ciami. Bohater sprawi, 偶e w ko艅cu powiesz: „o, jest kto艣, kto ma tak samo, jak ja”. Ilo艣膰 polubie艅 na facebook'u dowodzi, 偶e nie tylko tytu艂owy ziemniak ma czasem gorsze dni. Bohater m贸wi wprost o tym, co czasem czujemy my wszyscy, ale czego nigdy nie powiemy wprost. Idealnie nadaje si臋 do robienia snap贸w i zdj臋膰 na instagrama, 偶eby powiedzie膰 ca艂emu 艣wiatu: dzisiaj jest 藕le. Osobi艣cie m贸j must have.

3. Maciej Stuhr, Beata Nowicka Stuhrm贸wka, czyli gen wewn臋trznej wolno艣ci...



W rozmowie z Beat膮 Nowick膮 aktor opowiada o rodzinie, przyja藕ni i karierze. Ksi膮偶ka idealna dla ka偶dego fana Macieja Stuhra. 

4. Paula Hawkins Dziewczyna z poci膮gu 


Dziewczyna z poci膮gu to thriller, kt贸ry sprzedaje si臋 lepiej ni偶 艣wie偶e bu艂eczki. Ksi膮偶ka opowiada o Rachel – dziewczynie, kt贸ra codziennie doje偶d偶a do pracy poci膮giem. Ta z pozoru trywialna czynno艣膰 zmienia jej 偶ycie, kiedy widzi co艣 wstrz膮saj膮cego. 

5. Stephen King Bazar z艂ych sn贸w


Stephena Kinga nie trzeba nikomu przedstawia膰. Jego  najnowsza ksi膮偶ka to zbi贸r trzymaj膮cych w napi臋ciu, z doz膮 strachu i rozwa偶a艅 filozoficznych opowiada艅. Ka偶de z nich poprzedza komentarz autora z genez膮 ka偶dej historii. 

6. Dorota Wellman Jak zosta膰 zwierzem telewizyjnym


Kolejna ksi膮偶ka wspania艂ej osobowo艣ci – Doroty Wellman. Tym razem autorka opowiada o 艣wiecie telewizji od 艣rodka i o tym, co si臋 dzieje poza kamerami. Ksi膮偶ka zawiera ilustracje stworzone przez Andrzej Rysuje.

7. Magdalena Grzeba艂kowska Beksi艅scy. Portret podw贸jny

To nie jest weso艂a ksi膮偶ka ani lekka lektura. „To ksi膮偶ka o mi艂o艣ci – o jej poszukiwaniu i nieumiej臋tno艣ci wyra偶enia. I o samotno艣ci – tak wielkiej, 偶e staje si臋 murem, przez kt贸ry nikt nie mo偶e si臋 przebi膰. O tym, 偶e czasem bardzo chcemy, ale nie wychodzi. O tym, 偶e 偶ycie czasami przypomina 艣mier膰, a 艣mier膰 – 偶ycie”. 




Tytu艂y ksi膮偶ek, kt贸re mog艂yby si臋 znale藕膰 pod choink膮, mo偶na by wymienia膰 bez ko艅ca. Jedno jest pewne – ka偶dy m贸l ksi膮偶kowy b臋dzie wdzi臋czny za taki prezent. Nale偶y jednak pami臋ta膰, 偶e ka偶dy ma inny gust, wi臋c dobrze by艂oby sprawdzi膰, jakie lektury goszcz膮 na p贸艂ce osoby, kt贸rej chcesz wr臋czy膰 ksi膮偶k臋. A wi臋c nie zwlekajcie, bo 艣wi臋ta tu偶 tu偶!


Kolejny bestseller znanej i uwielbianej przez wszystkich blogerki. Wydaj膮 ksi膮偶ki: jak zrobi膰 perfekcyjny makija偶, idealnie dobra膰 kolor p艂aszcza czy jak zaplanowa膰 swoje 偶ycie. Sklepowe p贸艂ki uginaj膮 si臋 ju偶 pod stosem ksi膮偶ek o samodoskonaleniu. O tym, jak produktywnie wykorzysta膰 dzie艅 czy osi膮gn膮膰 sukces, wi臋cej si臋 ju偶 nie da napisa膰. Sp臋dzamy godziny na przegl膮daniu internetu i szukaniu tej najlepszej diety cud, kt贸ra sprawi, 偶e b臋dziemy wygl膮da膰 jak z ok艂adki magazynu.
A kiedy nie sprostasz temu wszystkiemu, dopada ci臋 smutek. Nie jeste艣 wystarczaj膮co dobra. Te偶 znasz to uczucie?

To normalne, 偶e ka偶dy z nas wyobra偶a sobie, jakby to by艂o mie膰 wymarzon膮 prac臋, 艂adny wygl膮d, dobre ciuchy i jeszcze do tego ponadprzeci臋tn膮 inteligencj臋. Nie ma te偶 nic z艂ego w d膮偶eniu do tego celu. Jednak w momencie, kiedy ta my艣l towarzyszy nam od 艣witu zaraz po przebudzeniu, a偶 do nocy, kiedy k艂adziemy si臋 spa膰 i tracimy gdzie艣 w tym wszystkim rado艣膰 dnia powszedniego to wiedz, 偶e co艣 posz艂o nie tak.

Czy nie jeste艣 czasem zm臋czony tym, 偶e ci膮gle co艣 musisz? Na przyk艂ad sp臋dzi膰 aktywnie weekend, bo tak pisz膮 w tym nowym magazynie, chocia偶 nie masz kompletnie ochoty wychodzi膰 z 艂贸偶ka. Albo zrobi膰 super obiad, 偶eby dobrze prezentowa艂 si臋 na zdj臋ciu, mimo 偶e tw贸j talent do gotowania ko艅czy si臋 na ziemniakach ze schabowym.

Ja si臋 pytam: dlaczego nikt nie lansuje trendu, 偶e tak jak jest to stan okej? 呕e jeste艣 wystarczaj膮co dobra, 偶eby by膰. I, 偶e do szcz臋艣cia wcale nie potrzebujesz uprawia膰 joggingu, ani wygl膮da膰 ol艣niewaj膮co zaraz po przebudzeniu. Twoje 偶ycie wcale nie b臋dzie oznacza艂o gorszego tylko dlatego, 偶e nie b臋dziesz cz艂owiekiem sukcesu. Ani nie musisz mie膰 wyrzut贸w sumienia, 偶e sp臋dzasz sw贸j czas na ogl膮daniu serialu. Bo je艣li Tobie to odpowiada – wszystko jest na swoim miejscu.

Je艣li pewnego dnia poczujesz si臋 smutny, bo zdasz sobie spraw臋, 偶e prawdopodobnie nigdy nie zostaniesz cz艂owiekiem sukcesu tak jak ja, pami臋taj: pieprz to wszystko i za艂贸偶 plantacj臋 lawendy.
Z serii: gada膰, 偶eby m贸wi膰. Bazgra膰, 偶eby pisa膰.



Ilekro膰 wsiadam do tramwaju na my艣l przychodzi mi wiersz Tuwima „ Do krytyk贸w”.

A w majuZwyk艂em je藕dzi膰, szanowni panowie,
Na przedniej platformie tramwaju!
Miasto na wskro艣 mnie przeszywa!
Co si臋 tam dzieje w mej g艂owie:
P臋dy, zap臋dy, ognie, ogniwa,
Weso艂o w czubie i w pi臋tach,
A najweselej na skr臋tach!
Na skr臋tach - koli艣cie
Zagarniam zachwytem ramienia, 
A drzewa w porywie natchnienia
Szalej膮 wiosenn膮 woni膮,
Z rado艣ci p臋ka p膮kowie,
Ulice na alarm dzwoni膮,
Maju, Maju!--
Tak to jad臋 na przedniej platformie tramwaju,
Wielce szanowni panowie!.


Kiedy omawiali艣my go w szkole, my艣la艂am: okej, fajny wiersz, te偶 za czas贸w dzieci艅stwa lubi艂am je藕dzi膰 na przyk艂ad busami, bo dlaczego by nie.  Ale dopiero jad膮c tym prawdziwym tramwajem u艣wiadamiam sobie jak bardzo  ta z pozoru zwyk艂a i codzienna czynno艣膰 jest inspiruj膮ca.  Bez 艣miech贸w prosz臋.
Pierwszy przejazd tramwajem, pami臋tny niczym najlepszy prezent. Pierwszy przejazd tramwajem 
i ju偶 pan kanar. Hola, czy istnieje 艂adniejsze s艂owo na nazwanie tej profesji? Ach tak, kontroler bilet贸w. 
Pierwszy przejazd by艂 wydarzeniem prze艂omowym niczym wakacje w Ko艂obrzegu i rejs statkiem. Wydarzeniem na miar臋 nowej gry pod choink臋. Jedziesz zafascynowany tym cudem techniki i nawet nie obchodzi Ci臋 to, 偶e musisz sta膰. 



Przy kolejnych przejazdach masz ju偶 znacznie mniej entuzjazmu. Wspinasz si臋 mozolnie  po schodkach, przeklinaj膮c ludzi, 偶e zn贸w umy艣la艂o im si臋 jecha膰 wtedy co tobie. I  ju偶 od pierwszych chwil jest ci smutno, bo nie ma miejsc siedz膮cych. Trudno.  Zn贸w ca艂膮 drog臋 b臋dziesz marionetk膮, kt贸ra porusza si臋 w prawo, w lewo zgodnie z III zasad膮 dynamiki (dobrze pami臋tam to z gimbazy?).
Po raz kolejny b臋dzie ci si臋 podnosi艂o ci艣nienie, gdy motorniczy gwa艂townie zahamuje, a ty wpadniesz na Zdzis艂awa lat 56, kt贸ry spojrzy na Ciebie  spod byka. Bo o ile偶 by艂oby cudowniej, gdyby艣 wpad艂a na blondyna 1,80 m. A, zapomnia艂am, tacy stoj膮 po drugiej stronie platformy i maj膮 ci臋 za wariatk臋, kiedy wpatrujesz si臋 w nich dobre 10 sekund.

Ale naj艣mieszniej jest, kiedy spojrzysz na t艂um podr贸偶uj膮cych z nieco innej perspektywy.
Naprawd臋 podr贸偶owanie tramwajem jest 艣mieszne.
Ludzie podr贸偶uj膮cy tramwajem s膮 艣mieszni.
A ja razem z nimi.




Podr贸偶ujemy razem, a jednak osobno. 艁膮czy nas niech臋膰 do 偶ycia w poniedzia艂kowe poranki i zm臋czenie w 艣rodowe wieczory. Podr贸偶ujemy w te same kierunki, ale nasze cele s膮 tak r贸偶ne.
Jeste艣my tam razem, a ka偶de pogr膮偶one w swoim 艣wiecie, w swoich my艣lach.
Jedni s艂uchaj膮 muzyki, drudzy czytaj膮 ksi膮偶ki. Ma艂o kto si臋 艣mieje.
Ka偶de w swoim mikro艣wiecie, z kt贸rego wypada, gdy  niechc膮cy naruszy prywatno艣膰 drugiego.
Jeste艣my tak blisko, a tak daleko. Kiedy jest t艂ok i u艣wiadamiasz sobie, 偶e nawet z w艂asn膮 rodzin膮 nie jeste艣 tak blisko. Ale jeste艣my sobie obcy.
Jak zniewoleni,  apatyczni, popadaj膮cy w marazm. 
A z tych przemy艣le艅 wyrywa mnie mi艂y g艂osik: „bileciki do kontroli”…
Obs艂ugiwane przez us艂ug臋 Blogger.

Blogger templates